11/2015 Podejście instruktora do błędu popełnionego przez ucznia

Opis Zgłoszenia

Chciałem podzielić się pewną obserwacją. Na łączności z FIS zgłosił się pilot uczeń. Podał, że leci trasę tak jak w złożonym planie i dodał, że jest to jego pierwsza trasa samodzielna. Po pewnym czasie informator FIS zauważył, że pilot nie leci podaną trasą i zapytał na jaki punkt zwrotny się kieruje. Szybko wyszło, że pilot pomylił się w nawigacji. Dalej też nie było lepiej. We wznowieniu własnej, prawidłowej nawigacji przez pilota niewiele pomagały zmiany kursu sugerowane przez FIS. W końcu zapadła decyzja o przerwaniu lotu i o powrocie na lotnisko startu. Pilot został doprowadzony do niego przez FIS.

Dlaczego o tym piszę, w końcu to dzień jak co dzień. To nie jest coś wyjątkowego, że FIS pomaga pilotowi w nawigacji i nie jest też nic niezwykłego w tym, że pilot pomyli się na trasie. Uczeń-pilot ma do tego święte prawo. Co jednak było w tym zdarzeniu nietypowe. Otóż po lądowaniu błądzącego ucznia na FIS zatelefonował jego instruktor z informacją, że jego uczeń szczęśliwie wylądował na lotnisku startu i, że skoro on... cytuję: „taki mądry, to teraz zobaczy. On sobie odczuje, zobaczy co się stało”. Brzmiało to jak groźba pod adresem ucznia-pilota. Nie było w tym ani odrobiny żartu.

Bardzo zastanawia mnie ta emocjonalna reakcja instruktora. Czy błąd będącego pod jego nadzorem ucznia jest powodem do ujmy na instruktorskim honorze? Czy to, że uczeń popełnił błąd nawigacyjny w swoim pierwszym locie to powód do wstydu instruktora? Czy może to atmosfera w ośrodku szkolenia sprzyja napiętnowaniu popełniających błąd pilotów-uczniów lub ich instruktorów? Mam wrażenie, że w tym ośrodku szkolenia ma miejsce jakaś patologia skutkująca niepotrzebnym generowaniem stresu u ucznia(ów) przez instruktora(ów). Czy następnym razem, gdy taki uczeń popełni błąd nawigacyjny, nie będzie miał oporów by przyznać się do niego by pomocą służb ruchu lotniczego jak najszybciej rozwiązać problem? Czy może obawiając się konsekwencji wyjścia na jaw błędu, uczeń-pilot będzie trwał w nim aż do chwili, kiedy bezpieczne jego naprawienie nie będzie już możliwe?

Od Zespołu

Nie jest to standardowe zgłoszenie typu „wydarzyło się to mnie i dzielę się własnym doświadczeniem”. Oczywistym faktem jest, że dobry instruktor nie może działać w opisany sposób w stosunku do ucznia pilota – „ja mu pokażę ” – dlatego, że jego uczeń wykorzystał pomoc tych, z którymi prowadził łączność, celem wznowienia orientacji geograficznej. Może właśnie dzięki temu lot odbył się bezpiecznie i zakończył się pomyślnym lądowaniem na lotnisku.

Dobry komentarz został zawarty w samej treści Zgłoszenia. Oczywiście, jak zwykle w tego rodzaju zgłoszeniach - zastanówmy się czego możemy się sami nauczyć z tej historii. Jak najbardziej zachęcamy do stosowania wszystkich możliwych dostępnych środków celem rozwiązania swojego problemu w powietrzu, a zwłaszcza pomocy informatora FIS czy kontrolera ruchu lotniczego. Niewykorzystanie takiej pomocy świadczyłoby bardzo źle o poziomie wyszkolenia pilota.

Uczeń znalazł się w sytuacji, która być może przerosła jego umiejętności. Kłopoty nawigacyjne ucznia powinny spowodować w dalszym jego szkoleniu efektywniejsze przygotowanie nawigacyjne ze szczególnym zaangażowaniem instruktora, który powinien dokładnie omówić postępowanie w sytuacji utraty orientacji geograficznej.

Pierwsze loty nawigacyjne są dużym przeżyciem dla ucznia i zarazem stresem dla instruktora zwłaszcza jeżeli ma niewielką praktykę w szkoleniu. Można oczywiście zapytać czy zgłaszający, będący świadkiem zaistniałej sytuacji jest sam instruktorem. Jeżeli tak to wie, że każdy, kto nadzoruje samodzielnie loty ucznia – przeżywa większy lub mniejszy stres. Ta rozmowa telefoniczna - to być może przejaw zbyt wysokiego jego poziomu. Pozostawiamy to do przemyślenia.